sobota, 21 grudnia 2013

Relief in Action

     Szłam długim,ciemnym korytarzem.Nie widziałam nic.Zagłębiałam się w ciemność.Każda sekunda była nie skończona,cisza tak potworna że aż piękna.Nagle słyszę głos.Słaby, cichy,wyczerpany głos mojego ojca.
   -Ally... nigdy nie ufaj złu.
-Ale tato jak mam je rozpoznać? 
-Zło jest niepozorne pamiętaj o tym..-Po tych słowach wszystko się rozwiało, i znów byłam tylko ja i nieskończoność.Szłam za muzyką która dobiegała gdzieś z oddali.Zobaczyłam drzwi z mosiężną klamką,weszłam do środka.Muzyka ucichła.Zobaczyłam piękne białe pianino.Sala była ogromna , wysoki okrągły sufit,biało-niebieskie ściany wszystko było piękne.Nagle muzyka pojawiła się tak samo niespodziewanie jak za pierwszym razem.Zobaczyłam kto ją gra.Jared który szeptał coś niezrozumiale.Słowa w kocu ułożyły się w dwa słowa.Obudź się,obudź się,obudź się.
                                           ***
   -Ally pora wstawać !- Ktoś kto trzymał mnie za ramiona i przyciskał do łóżka.
-Puść mnie!-Próbowałam się wyrwać,lecz dotyk rąk na mojej skórze był równie znajomy jak oddychanie.
-Spokojnie!Tu tylko ja ! Jared,pamiętasz mnie jeszcze ?-Otworzyłam oczy i zobaczyłam głupawy uśmiech Jared'a.
-Zapamiętam Cię jeszcze bardziej jak mnie nie puścisz .-Czemu On mnie dalej trzyma ? Nie chcę żeby mnie puścił. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy,teraz dostrzegłam w jego oczach nie tylko Kolor lazurowy ale odcień zieleni.Powoli puscił moje ramiona,jeszcze wolniej wstał z łóżka.
-Która godzina ?-Mimo snu nadal byłam straszliwie wyczerpana.
    Miałam wrażenie że w ogóle nie spałam.Co było bardzo  prawdopodobne.
-Dochodzi 5:30.
-Dlaczego obudziłeś mnie tak wcześnie?-Jared udał urażoną minę co trochę mnie śmieszyło.
-Jak to dlaczego ? A trening ? Tylko mi nie mów że zapomniałaś.-       Racja trening ! Wypadło mi to z głowy.To Jared tak na mnie działa
-Wyjdź na korytarz.-Przez chwile widziałam zaskoczenie w jego oczach, jakbym poprosiła go żeby zostawił mnie w obliczu śmierci.
-Po co ?-Trochę rozbawiło mnie jego zaskoczenie.
-Muszę się przebrać.To że ty jesteś rannym ptaszkiem,nie znaczy że ja jestem.-Jared tylko się uśmiechnął i wyszedł.Ruszyłam do łazienki,ubrałam się w zielony top na ramiączkach i czarne leginsy.
Nie mam pojęcia dlaczego ale strasznie się stresuję.Może to dlatego że boję się że będę słaba ? Może dlatego że w obecności Jared'a moje ciało wrze? Tak to z pewnością dlatego.Nawet nie wiem gdzie jest sala treningowa,pomyślałam wychodząc z pokoju.Jednak to zmartwienie minęło gdy zderzyłam się z Jared'em ,wychodząc z pokoju.
-Przepraszam-wybąkałam i minęłam go szybkim,zwinnym ruchem.
Jared ruszył przodem nie odzywając się przez całą drogę do sali treningowej.Dotarliśmy do sali treningowej w niecałe 5 minut,gdy do niej weszliśmy ujrzałam różne sprzęty.W prawym kącie pokoju znajdowała się siatka , która sięgała sufitu.Po lewej stronie znajdywały się materace.Hmm.. dziwne same materace bez żadnych urządzeń wokoło.
-Zaczniemy od belki-Powiedział Jared wskazując materace.
-Jakiej belki?Tam są tylko materace.-Jared wziął mnie pod brodę i skierował głowę ku górze.Zobaczyłam belkę która biegła od siatki do drabinki,której wcześniej nie zauważyłam.
-Jak ja tam wejdę ?
-Wepniesz się po siatce przejdziesz do drabinki i gotowe.-Pewnie dla Ciebie to prościzna.
-Będę mieć jakieś.. zabezpieczenia ?
-Nie ufasz mi ? Będę Cię ubezpieczał na dole.-Jeśli miało mi to dodać otuchy nie podziałało.Jednak nie zważając na strach ruszyłam w stronę siatki.To nie jest tak wysoko,to nie jest tak wysoko.Te słowa wypełniały mój umysł gdy wspinałam się po siatce.W mgnieniu oka znalazłam się na górze.Tutaj siatka się kończyła,musiałam wejść na chudą belkę.Nie okazuj strachu Ally.
Przypomniały mi się słowa mojego ojca "Jeśli kiedykolwiek będziesz się bać,nie okazuj tego to da Ci przewagę".Weszłam na belkę.Chwiejnym krokiem ruszyłam przed siebie , starając nie patrzeć się w dół.Nagle  moja noga się potknęła a ja zaczęłam lecieć w dół.Zdawało mi się że lecę bez końca,jednakże w ostatnim momencie ktoś mnie złapał.Otworzyłam oczy i zobaczyłam twarz Jared'a."Będę Cię ubezpieczał na dole" zaufałam mu.Zdałam sobie z tego sprawę dopiero teraz , ale tak było.Ufałam Jared'owi.Patrzyliśmy sobie w oczy , Jared zbliżył swoją twarz ku mojej , nasze wargi spotkały się.Z początku lekko jednak po chwili między nami wybuchła iskra która nas wypełniła.



_________________________________
Mam nadzieję że 4 rozdział również przypadł wam do gustu:)
Co stanie się z Ally i Jared'em ?
Czy ich pocałunek zmieni wszystko?
Czy okaże się że popełnili kolosalny błąd ?
Chcecie się dowiedzieć ? 24 grudnia rozdział specjalny !

  


niedziela, 15 grudnia 2013

You have to start from scratch

        Ubrałam się i właśnie czesałam włosy gdy dobiegł mnie głos Jared'a.
-Ally!Ileż można brać prysznic ? Pośpiesz się !-Uśmiechnęłam się sama do siebie,już wiem co będzie moim ulubionym zajęciem.
Jaki On słodki gdy się wścieka. Powolnym krokiem wyszłam z łazienki,Jared stał obrócony tyłem.Przez chwilę stałam i wpatrywałam się w jego muskularne ramiona.Otrząśnij się !
   Nakazałam sama sobie po czym postanowiłam się odezwać.
-Kazałeś mi wyjść ,a teraz mam tu czekać ?-Gdy to powiedziałam Jared odwrócił się i wpatrywał się we mnie.Jestem ciekawa co go tak zdziwiło.Przecież nie uczesałam włosów do końca i miałam na sobie zwykłe dżinsy i obcisły czary top, który znalazłam w łazience.
-Przepraszam.. Nie usłyszałem jak wyszłaś z łazienki.Powinniśmy iść choć.
-Gdzie ?-Spytałam zaniepokojona jego wyrazem twarzy.Wyglądał jakby się czymś  martwił..
-Inni muszą cię poznać nie sądzisz ?
-Czy coś się stało ? Nie wyglądasz najlepiej..-Nie mam pojęcia dlaczego to powiedziałam,niestety słów nie da się już cofnąć.Jared podszedł bliżej mnie i popatrzył mi prosto w oczy.
-Mógłbym powiedzieć to samo o tobie.No choć już nie mamy czasu na bezsensowne pogawędki czekają na nas.
-Kto czeka ?-Odpowiedział mi półuśmiechem , wziął mnie za nadgarstki i  pociągnął w stronę drzwi.Przeszliśmy przez długi korytarz,a ja nie miałam czasu skupić się na jego wyglądzie bo moje myśli uczepiły się jednego.Rąk Jared'a na moich nadgarstkach.Nie mam pojęcia dlaczego myśli wciąż wędrowały w ich kierunku,przecież nawet go nie lubiłam!Kłamstwo za kłamstwem.
    Kolejne drzwi,oślepiło mnie białe światło.Mój wzrok przyzwyczaił się do światła w pokoju,ujrzałam mężczyznę mniej więcej w wieku mojego ojca.
-Max to jest dziewczyna o której ci wspominałem.Ally to jest Max zarządza bazą.-Siwy mężczyzna podniósł się zza biurka i zmarszczył brwi.
-Witam Ally.Zapewne Jared powiadomił cię że twój ojciec został porwany.
-Tak , powiedział mi również że nie wiecie gdzie on jest.-Max uśmiechnął się ,po chwili milczenia odrzekł patrząc na mnie.
-Nie wiemy wszystkiego Ally.Było by lepiej gdybyś w ogóle mogła pomóc.
-Ale ja przecież mogę pomóc!-Prawie krzyczałam na Max'a,Jared szturchnął mnie w bok i powiedział.
-Nie Alle.. nie możesz, ponieważ nie przeszłaś odpowiedniego szkolenia.-Tego było już za wiele nie mogłam się pohamować.
-No to mnie przeszkolcie! Już i tak wile potrafię!
-Ally nikt nie miałby czasu cię szkolić-Powiedział Jared spuszczając wzrok.
-Właściwie to nie jest taki zły pomysł.-Powiedział Max.Od razu się ożywiłam.
-Naprawdę ? 
-Tak uważam.Od jutra rozpoczniesz szkolenie Ally.-Nareszcie ktoś traktuje mnie poważnie !Tylko zaraz coś mi tu nie pasuje.
-Ale z kim ?
- Z Jared'em oczywiście-Reakcja Jared'a była niemalże natychmiastowa.Gwałtownie nabrał powietrza jednak się nie odezwał.Cudnie jeszcze więcej czasu z nim , tylko tego mi jeszcze brakowało..W głębi duszy jednak cieszyłam się jak małe dziecko.




____________________

Tak jak obiecałam oto rozdział 3 :) 
  Wielkie dzięki za 2900 wyświetleń !
Jesteście wspaniali:3 
Postanowiłam wprowadzić drobne modyfikację i dodać przekreślone (niechciane)myśli Al co o tym myślicie ? :D 
NASTĘPNY ROZDZIAŁ BĘDZIE 19.12.13r.
kontakt:http://ask.fm/Juls_pfk