-Ally... nigdy nie ufaj złu.
-Ale tato jak mam je rozpoznać?
-Zło jest niepozorne pamiętaj o tym..-Po tych słowach wszystko się rozwiało, i znów byłam tylko ja i nieskończoność.Szłam za muzyką która dobiegała gdzieś z oddali.Zobaczyłam drzwi z mosiężną klamką,weszłam do środka.Muzyka ucichła.Zobaczyłam piękne białe pianino.Sala była ogromna , wysoki okrągły sufit,biało-niebieskie ściany wszystko było piękne.Nagle muzyka pojawiła się tak samo niespodziewanie jak za pierwszym razem.Zobaczyłam kto ją gra.Jared który szeptał coś niezrozumiale.Słowa w kocu ułożyły się w dwa słowa.Obudź się,obudź się,obudź się.
***
-Ally pora wstawać !- Ktoś kto trzymał mnie za ramiona i przyciskał do łóżka.
-Puść mnie!-Próbowałam się wyrwać,lecz dotyk rąk na mojej skórze był równie znajomy jak oddychanie.
-Spokojnie!Tu tylko ja ! Jared,pamiętasz mnie jeszcze ?-Otworzyłam oczy i zobaczyłam głupawy uśmiech Jared'a.
-Zapamiętam Cię jeszcze bardziej jak mnie nie puścisz .-Czemu On mnie dalej trzyma ?
-Która godzina ?-Mimo snu nadal byłam straszliwie wyczerpana.
Miałam wrażenie że w ogóle nie spałam.Co było bardzo prawdopodobne.
-Dochodzi 5:30.
-Dlaczego obudziłeś mnie tak wcześnie?-Jared udał urażoną minę co trochę mnie śmieszyło.
-Jak to dlaczego ? A trening ? Tylko mi nie mów że zapomniałaś.- Racja trening ! Wypadło mi to z głowy.
-Wyjdź na korytarz.-Przez chwile widziałam zaskoczenie w jego oczach, jakbym poprosiła go żeby zostawił mnie w obliczu śmierci.
-Po co ?-Trochę rozbawiło mnie jego zaskoczenie.
-Muszę się przebrać.To że ty jesteś rannym ptaszkiem,nie znaczy że ja jestem.-Jared tylko się uśmiechnął i wyszedł.Ruszyłam do łazienki,ubrałam się w zielony top na ramiączkach i czarne leginsy.
Nie mam pojęcia dlaczego ale strasznie się stresuję.Może to dlatego że boję się że będę słaba ?
-Przepraszam-wybąkałam i minęłam go szybkim,zwinnym ruchem.
Jared ruszył przodem nie odzywając się przez całą drogę do sali treningowej.Dotarliśmy do sali treningowej w niecałe 5 minut,gdy do niej weszliśmy ujrzałam różne sprzęty.W prawym kącie pokoju znajdowała się siatka , która sięgała sufitu.Po lewej stronie znajdywały się materace.Hmm.. dziwne same materace bez żadnych urządzeń wokoło.
-Zaczniemy od belki-Powiedział Jared wskazując materace.
-Jakiej belki?Tam są tylko materace.-Jared wziął mnie pod brodę i skierował głowę ku górze.Zobaczyłam belkę która biegła od siatki do drabinki,której wcześniej nie zauważyłam.
-Jak ja tam wejdę ?
-Wepniesz się po siatce przejdziesz do drabinki i gotowe.-Pewnie dla Ciebie to prościzna.
-Będę mieć jakieś.. zabezpieczenia ?
-Nie ufasz mi ? Będę Cię ubezpieczał na dole.-Jeśli miało mi to dodać otuchy nie podziałało.Jednak nie zważając na strach ruszyłam w stronę siatki.To nie jest tak wysoko,to nie jest tak wysoko.Te słowa wypełniały mój umysł gdy wspinałam się po siatce.W mgnieniu oka znalazłam się na górze.Tutaj siatka się kończyła,musiałam wejść na chudą belkę.Nie okazuj strachu Ally.
Przypomniały mi się słowa mojego ojca "Jeśli kiedykolwiek będziesz się bać,nie okazuj tego to da Ci przewagę".Weszłam na belkę.Chwiejnym krokiem ruszyłam przed siebie , starając nie patrzeć się w dół.Nagle moja noga się potknęła a ja zaczęłam lecieć w dół.Zdawało mi się że lecę bez końca,jednakże w ostatnim momencie ktoś mnie złapał.Otworzyłam oczy i zobaczyłam twarz Jared'a."Będę Cię ubezpieczał na dole" zaufałam mu.Zdałam sobie z tego sprawę dopiero teraz , ale tak było.Ufałam Jared'owi.Patrzyliśmy sobie w oczy , Jared zbliżył swoją twarz ku mojej , nasze wargi spotkały się.Z początku lekko jednak po chwili między nami wybuchła iskra która nas wypełniła.
_________________________________
Mam nadzieję że 4 rozdział również przypadł wam do gustu:)
Co stanie się z Ally i Jared'em ?
Czy ich pocałunek zmieni wszystko?
Czy okaże się że popełnili kolosalny błąd ?
Chcecie się dowiedzieć ? 24 grudnia rozdział specjalny !