Zabije pierwszego upadłego dla taty, zabije pierwszego upadłego dla taty.. Snułam tę myśl przez całą drogę.Właściwie nie mam pojęcia do kąt jedziemy,nie wiem praktycznie nic.Rozpoznawałam okolicę, byłam tu kiedyś.Ach.. no tak jesteśmy w Chicago.Wolałam nie zadawać zbyt dużo pytań, więc nie zapytałam dlaczego akurat to miejsce.Gdy dojechaliśmy wysiadłam z auta i zaczęłam siłować się z bagażnikiem.
-Daj, pomogę ci.-Odezwał się niecierpliwie Jared.
-Dzięki, właściwie dlaczego musiałam jechać z tobą?-Te pytanie nurtowało mnie za bardzo żebym go nie zadała.Jared odwrócił głowę w moją stronę i uniósł brew.
-Ponieważ jesteś za mało doświadczona by móc polować sama.-Powiedział ze znużeniem, wpatrując się we mnie tymi pięknymi oczami..Po chwili podał mi mały pistolet, automatycznie go rozpoznałam mój tata używał takiego samego. Założyłam pistolet za pasek.
-A to żebyśmy zostali w kontakcie.-Powiedział podając mi maleńką słuchawkę.Włożyłam ją do ucha i załączyłam.
-Myślałam że pójdziesz ze mną.-Odparłam spuszczając wzrok.Spojrzał na mnie, a w kącikach jego ust krył się uśmiech.
-Przed sekundą pytałaś się mnie dlaczego musiałem z tobą jechać, a teraz chcesz żebym szedł z Tobą?-Spytał wpatrując się gdzieś za mnie.Przez chwilę nie wiedziałam co odpowiedzieć ponieważ miał racje.Pierwsza myśl która wpadła mi do głowy była bardzo głupia, ale moje usta jakby na ten moment przestały mnie słuchać.
-Czułabym się bezpieczniej gdybyś był obok..-Patrzyłam wszędzie byle nie na jego twarz.Teraz pewnie zrobi mi kazanie że powinnam się zdecydować..W końcu popatrzyłam na jego twarz.Nie potrafiłam odczytać z niej żadnych emocji, zupełnie jakby nosił maskę.
-Nie zawsze będę obok.Powinnaś zrobić to sama dla własnego dobra.-Przybliżył się do mnie tak że prawie stykaliśmy się nosami.
-I pamiętaj-Wyszeptał-Celuj w serce.-Powoli pokiwałam głową.
Ukryłam się i czekałam, z każdą sekundą moje serce biło coraz szybciej.Po pewnym czasie zobaczyłam Upadłego, wabił swoją ofiarę do opuszczonego magazynu.Odetchnęłam i wkroczyłam za nim, starając się być możliwie najciszej.Zobaczyłam jak Upadły powoli zaczyna wysysać życie ze swojej ofiary.Teraz albo nigdy.
Strzeliłam jeden, drugi, trzeci raz aż w końcu upadły upadł nie żywy na podłogę.Dzowniło mi w uszach, nie mogłam uwierzyć w to co właśnie zrobiłam.Usłyszałam głos Jareda, kazał mi wrócić.Ja jednak nie posłuchałam wyjęłam z ucha słuchawkę i podeszłam do nieprzytomnego mężczyzny.Zobaczyłam głęboką ranę na jego ramieniu.Wyciągnęłam z kieszeni nóż, odcięłam kawałek swojej koszulki i zatamowałam krwawienie.Dumna włożyłam nóż z powrotem do kieszeni, odwróciłam się i zderzyłam się z klatką piersiową Jared'a.
-Miałaś wrócić do samochodu-Powiedział z goryczą w głosie.Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Miałam dać się mu wykrwawić?
-To co się z nim stanie to nie nasza sprawa.-Powiedział po czym odwrócił się i ruszył w stronę wyjścia.
-Zaraz, mamy zabijać upadłych ale nie wolno nam ratować ofiar?Równie dobrze mogłabym zostawić go upadłemu!-Jared spojrzał na mnie, jego oczy wręcz płonęły.Podszedł do mnie,myślałam że chce mnie uderzyć ale on złączył nasze usta w głębokim pocałunku.Wplotłam dłonie w jego włosy i przyciągnęłam go jeszcze bliżej.Całowaliśmy się tak dopóki Jared się nie odsunął i szepnął.
-Chodź chcę ci coś pokazać.-Pokiwałam głową i ruszyłam do drzwi.Za parę minut mknęliśmy po autostradzie.Nie miałam pojęcia gdzie właściwie jedziemy ale nie obchodziło mnie to.Najważniejsze było to że zabiłam upadłego.A no i oczywiście to że Jared znowu mnie pocałował.Kiedy słońce zaczęło zachodzić Jared zakrył mi oczy i poprowadził do miejsca w które mnie zabrał.Szliśmy pod górkę, poczułam na twarzy ostatnie promienie zachodzącego słońca.Kiedy odkrył mi oczy zobaczyłam piękną dolinę która zlewała się z fioletowo-różowym niebem.Czyłam się jakbym lada moment miała odlecieć na skrzydłach, zupełnie jak... Anioł.
-Podoba ci się?-Spytał Jared uśmiechając się.
-Tak bardzo.To miejsce jest magiczne.
-Jedynie tu jestem sobą.-Powiedział patrząc na niebo.Stanęłam przed nim i mocno go pocałowałam.Pierwszy raz od dawna zapomniałam o tym, że mój Ojciec został porwany,że walczymy z upadłymi, zapomniałam o wszystkim czułam się jakbym była w Niebie...
_________________________________________
Mam nadzieję że rozdział się spodobał.
Bardzo przepraszam że musieliście tyle czekać ale niestety nie miałam czasu pisać;C
Ten rozdział chcę zadedykować Agacie która motywowała mnie do pisania i to tylko dzięki niej ten rozdział powstał.
Bardzo Ci dziękuję ;***
Info o rozdziałach i nie tylko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz