niedziela, 8 grudnia 2013

Apparently Nothing

   Obudziłam się punkt 7:00 jakbym miała wewnętrzny zegar wstawania do  szkoły.Miałam zdrętwiałą rękę , w twarz wbijał mi się szkicownik rzuciłam go na podłogę.Wstałam z łóżka uświadamiając sobie że nie przebrałam się w piżamę , poszłam do łazienki i zrzuciłam z siebie stare ubranie.Wzięłam 5 minutowy prysznic ubrałam czarne dżinsy i czerwoną znoszoną koszulkę,nie muszę się tu nikomu podobać przecież i tak stąd wyjedziemy.Niedbale przeczesałam szczotką brązowo - czarne włosy wzięłam torbę i zeszłam na dół.Spodziewałam się taty który śpi przed telewizorem ale zastałam tylko liścik a w nim 100 dolarów .
     " Ally wybieram się  na polowanie nie czekaj na mnie.Za 100 dolarów kup sobie obiad, lunch co będziesz chciała.Wrócę dziś bądź jutro.Kocham Cię Tata ."
Żołądek podszedł mi do gardła nienawidziłam gdy tata polował , był czas gdy próbowałam go przekonać że nie muszę chodzić do szkoły,ale on zawsze powtarzał że bez wykształcenia do niczego nie dojdę i robił mi wykłady.Tylko ja wiem kim chcę zostać dla mnie to było oczywiste.Chciałam polować na Upadłe Anioły.Otrząsnęłam się z wspomnień pośpiesznie weszłam do kuchni zjadłam płatki z mlekiem i wyszłam z domu.Przywitał mnie lekki ale przyjemny powiew wiatru,szkoła była 10 przecznic dalej więc bez pośpiechu ruszyłam w jej stronę.Po 10 minutach stanęłam przed szkołą,niepewnym krokiem wkroczyłam do niej.No pięknie pomyślałam zaraz po tym jak włożyłam swoje rzeczy do szafki,znowu jestem "Tą nową dziewczyną".Gdy pojawiam się w szkole zawsze gdy tylko przejdę słyszę szepty,wskazywanie palcami ,ale już się przyzwyczaiłam w końcu  ile można ludzie.Przestałam zwracać na to uwagę i tyle , po pewnym czasie to się robi po prostu nudne.Lekcje mijały jedna za drugą historia,Francuzki,geografia... 
      Miałam wrażenie że tkwię tam całe wieki , chciałam wrócić do domu i rzucić się tacie na szyję , opatrzyć mu rany.Oczywiście jeśli wrócił.Nienawidziłam tego że zawsze miałam wrażenie że tata już nie wróci , a potem wracał , poharatany ale wracał.

                                                   ***                                                 
Wróciłam do domu około 16 , zaraz po wejściu chciałam zawołać mojego ojca.Przecież może spać po podróży pomyślałam nagle , powiesiłam kurtkę na garderobę i poszłam na górę.Gdy stanęłam przed drzwiami do sypialni mojego taty coś przeszyło mnie na wylot, zła aura jak miliony szpilek wbiła się we mnie.
   Otworzyłam drzwi i ujrzałam tylko perfekcyjnie zaścielone łóżko i czarną torbę podróżną.Serce podeszło mi do gardła , a przez głowę przemknęła tylko jedna myśl.On wróci na pewno wróci.Musi wrócić.Poszłam do kuchni zjadłam pączki które kupiłam w drodze ze szkoły,cały czas myślałam o moim ojcu.Gdy jadłam,odświeżałam się w toalecie,przebierałam w piżamę,kładłam się spać.Tylko podczas rysowania ta myśl gubiła się,zapadała w pustkę,ciemność,zapomnienie.Po chwili zorientowałam się że ciągle coś rysuje.Spojrzałam na kartkę i moim oczom ukazał się rysunek zrujnowanego hotelu a przed nim liche auto mojego taty.Przeraziłam się,potrzebowałam teraz wsparcia ojca.Tego żeby mnie przytulił powiedział że wszystko będzie dobrze,że mam się nie martwić i skupić się na nauce.Naprawdę tego potrzebowałam jak nigdy.Odłożyłam szkicownik i przez parę minut wpatrywałam się w pusty,szary sufit mojego pokoju.W takich dniach człowiek zaczyna doceniać to co kiedyś było dla niego codziennością.Już po chwili zapadłam w sen.     
                                                                          ***

Byłam jak duch.Mogłam krzyczeć,lecz nikt mnie nie słyszał.Mogłam płakać ,lecz nie uroniłam żadnej łzy.Próbować pomóc,ratować,ostrzegać , ale tylko próbować.Widziałam hotel z mojego rysunku,widziałam ojca który do niego wchodził.Tuż za nim podążały dwie ciemne postacie.Potem słyszałam tylko krzyk,tłuczone szkło,pistolet,protestanckie głosy.Chciałam móc tam wejść pomóc tacie.Powiedzieć mu że ktoś go śledzi,że być może chcą go zabić.Nie mogłam zrobić nic z tych rzeczy.Mogłam tylko stać bezczynnie przed hotelem wpatrywać się we frontowe drzwi,z nadzieją że za chwile ujrzę w nich ojca.Całego i zdrowego,z dzikim wyrazem oczu jak zawsze po walce.Nie zobaczyłam nic.Obraz zaczął jaśnieć, coś zaczęło odciągać mnie od hotelu,to co mnie tam trzymało nagle puściło,a ja jak guma odleciałam prosto do swego domu.

                                                ***
     Obudziłam się niemal z krzykiem.Nie to nie mogła być prawda.To nie jest prawda,ale coś kazało mi w to nie wierzyć.Popatrzyłam na szkicownik z otwartym rysunkiem hotelu , i oniemiałam.Na szkicu pojawił się Upadły Anioł szczerząc złowieszczo żeby w pół uśmiechu.Pojawił się też również adres,miałam nadzieję że jest to prawdziwe.Ubrałam się w czarne dżinsy,szary podkoszulek i czarną bluzę na zapinanie.                 Pobiegłam do pokoju taty i wyjęłam z czarnej torby podróżnej mały pistolet,zabezpieczyłam go ,załadowałam i schowałam pod bluzę żeby nie było go widać.Zjadłam szybkie śniadanie,w pędzie ubrałam buty i wybiegłam z domu.Hotel nie znajdował się daleko jakieś 20 min drogi biegiem.Myślami ciągle wracałam do snu,do tego jak należy walczyć z Upadłymi.Ponieważ są one Upadłymi Aniołami nie mają już aureoli i trzeba celować w środek klatki piersiowej.Nim się obejrzałam dotarłam do hotelu,nie było przed nim auta mojego taty,może to wszystko było nie prawdą?Nie,muszę to sprawdzić.Nakazałam sobie wejść do budynku,odbezpieczyć broń i iść prosto przed siebie.Cudnie przeszukałam cały parter i nic tam nie znalazłam,weszłam schodami na 1 piętro i moim oczom ukazała się kurtka mojego taty.Szłam dalej z coraz bardziej dudniącym sercem,na końcu korytarza zobaczyłam błysk , już nie było odwrotu.Upadły wyszedł zza drzwi i zaatakował mnie w momencie ,w którym pociągnęłam za spust.Pierwszy wystrzał,drugi,trzeci...Po chwili wszystko ucichło ból w mojej głowie zelżał,ale moje ramię pulsowało jak najęte.Było rozcięte na całej długości,lecz po Upadłym nie było ani śladu.  
            Usłyszałam hałas,chwiejnym krokiem wyszłam z hotelu i pobiegłam do domu.Nie pamiętam jak weszłam do domu i poszłam do łóżka,ale właśnie tam spędziłam kolejne nieubłagane godziny.Mojego taty nie było,nie miałam pewności że w ogóle jeszcze żyje.Zabiłam pierwszego w życiu Upadłego i kompletnie nie wiedziałam co teraz zrobić.Nagle rozległo się głośne pukanie w drzwi,ożywiona wyskoczyłam z łóżka zbiegłam na dół,otworzyłam drzwi i moim oczom  ukazał się młody chłopak.Był wyższy ode mnie,miał złote włosy w świetle zachodzącego słońca,oraz lazurowe oczy które wpatrywały się we mnie z natarczywością.Zanim zdążyłam się odezwać poczułam piekący ból , tam gdzie zranił mnie Upadły Anioł i nim się obejrzałam pochłonęła mnie ciemność ,a ja wylądowałam prosto w ramionach chłopaka.


_________________________
Jest to 1 rozdział:)Mam nadzieję że się Wam spodoba
i Serdecznie dziękuję za 1500 wyświetleń ! <3 
Jeśli się wam spodobało komentujcie:)
Jeszcze raz Dziękuję.

6 komentarzy:

  1. Jest jeden błąd ale tak to jest idealnie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję będę się się starać bardziej :) I postaram się częściej dodawać rozdziały :3

      Usuń
  2. hej, mam taką malutką prośbę. mogłabyś napisać mi tytuły piosenek które lecą w tle? :) byłabym ci ogromnie wdzięczna :) opowiadanie jest świetne, myślę że będę wpadać tu częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jakie konkretnie chodzi piosenki ? :) Dziękuję bardzo :))

      Usuń
    2. wszystkie oprócz 4, 5 i 6 :)

      Usuń
    3. http://www.youtube.com/watch?v=C6opiCkl8IQ
      http://www.youtube.com/watch?v=1QWoPFR9068
      http://www.youtube.com/watch?v=D2m6yrRfS9A
      http://www.youtube.com/watch?v=3dM2qCCg6GE
      http://www.youtube.com/watch?v=RCSQWq3Un-k
      http://www.youtube.com/watch?v=aNzCDt2eidg&list=PL9FD96D53E1EEDF02

      Usuń